O autorze
Adam Gabryelów - psycholog, manager, podróżnik.

Jestem głęboko przekonany, że świat jest zrozumiały – trzeba go jednak opisywać zgodnie z maksymą samego Einsteina: „Tak prosto jak to tylko możliwe. Ale nie prościej.”

Polub fanpage Drugiego dna i bądź na bieżąco z nowymi tekstami - facebook

Prowadzę też autorski blog Trzecie dno, na którym pokazuję świat z jeszcze szerszej perspektywy.

Gej czy playboy? Jak plotki rządzą światem.

Plotkowanie uchodzi za ujmę. Niesłusznie. To ono pomogło zrobić z nas ludzi. Bez plotek nie stworzylibyśmy kultury i cywilizacji. A Kaczyński nie zostałby gejem.

Skąd się wzięła plotka?
Czym tak naprawdę jest plotka? Informacją o czyimś zachowaniu. Złym lub dobrym, ale generalnie – przez kogoś zaobserwowanym. Plotka tłumaczy m.in. paradoks altruizmu. To naturalne, że kiedy jeden małpolud podzielił się z drugim swoją zdobyczą, mógł liczyć, że obdarowany kiedyś mu się odwdzięczy. Ale jakie profity dawała pomoc osobie, której już nigdy więcej się nie spotka? Żadnych. Do czasu „wynalezienia” plotki. Obgadywanie kogoś sprawiało, że ten konkretny człowiek, który wykazał się pozornym altruizmem, zyskiwał... reputację. „Ej, a tamten dał kawał sarny komuś z innego plemienia, taki hojny.” A więc jego uczynek nie szedł na marne i sprawiał, że ludzie z jego otocznia bardziej mu ufali i tym samym byli bardziej skłonni do wsparcia go w potrzebie – wiedzieli, że jest wspaniałomyślny i na pewno się odwdzięczy.



Zresztą tyczy się to także innych cech. Wykazanie się odwagą sprawiało, że dzięki plotce ktoś zyskiwał renomę wielkiego wojownika lub myśliwego, a ta informacja dawała mu awans w grupie i większy dostęp do kobiet. Podobnie, złe uczynki psuły komuś reputację i sprawiały, że inni byli mniej skłonni do współpracy z nim. A dzisiaj?

Zszargana reputacja
Dzisiaj plotka dalej działa. Tym intensywniej o kimś plotkujemy, im większy mamy z nim kontakt. W mniejszych miejscowościach dużo uwagi poświęca się sąsiadom. W końcu w miejscu, gdzie każdy każdego zna, reputacja staje się kluczowa dla utrzymania pozycji społecznej. Aby nie wypaść poza nawias, należy przestrzegać reguł grupy – chodzić do kościoła, dobrze się prowadzić, nie oszukiwać za bardzo, nie przesadzać z piciem itd.

W miastach zwykle gorzej znamy swoich sąsiadów. Dlatego plotkujemy o kolegach z pracy czy szkoły. I o ile to jeszcze ma jakiś sens, to zdecydowanie zbyt dużo uwagi poświęcamy często tzw. celebrytom. Co tak naprawdę nas obchodzi, który aktor sypia z którą aktorką? Logicznie rzecz biorąc, nie powinno, a jednak portale plotkarskie należą do najbardziej poczytnych. Dlaczego?

Plotkowanie to efekt przystosowania naszego gatunku. Jednak zmiany ewolucyjne zachodzą bardzo powoli. Przez 99% czasu rozwoju naszego gatunku żyliśmy w małych stadach liczących góra kilkadziesiąt osobników i wtedy wszystko miało jasny sens. Aż tu nagle pojawiły się duże plemiona i pierwsze państwa, w których część mieszkańców nigdy nie widziała na oczy swojego władcy, czyli tradycyjnego samca alfa. Odlegli przywódcy i ich otoczenie stawali się tematami rozmów – plotek – według starego schematu. Każde stado interesuje się, kto jest aktualnym samcem alfa (samicą też), kto jest na drabinie społecznej pod nim i jak dalej układa się ta struktura. Nawet u naszych małpich kuzynów dochodzi do regularnych „przewrotów pałacowych”, kiedy zmienia się lider i jego otoczenie. Szympansy nieustannie kontroluję sytuację społeczną, weryfikują siłę i pozycję poszczególnych członków stada. To naturalne odruchy społeczne wdrukowane małpom przez procesy ewolucyjne. Dość powiedzieć, że my także jesteśmy małpami. Jedyna istotna różnica w tym wypadku polega na fakcie, że my nie musimy polegać wyłącznie na obserwacji własnej. Posługując się mową, możemy zdać się na... plotkę.

Inna sprawa, że te plotki nie zawsze są prawdziwe. Plotka to po prostu informacja na czyjś temat. Nie zawsze pewna, nie zawsze potwierdzona, ale jednak jest z nią jak z legendą – często zawiera jakieś ziarno prawdy. Obmowa z kolei jest zamierzonym atakiem na czyjąś reputację. Jest więc wyrazem agresji. Choć przyjęło się mówić, że to mężczyźni są z natury bardziej agresywni, wszystko zmienia się wraz z rozszerzeniem definicji agresji o plotkę, a właściwie o obmowę. Kobiety także walczą między sobą. Szczególnie o pozycję w grupie. A jak ją najłatwiej wypracować? Poprzez plotkę i obmowę, aby podkopać pozycję najbardziej znienawidzonych rywalek.

Ero-zagadka
Plotka jest też doskonałym narzędziem PRowym – można by nawet powiedzieć, że jednym z głównych. Dobrze rozegrana potrafi nie tylko „poskładać” zaatakowanego, ale także podnieść reputację własnego zawodnika. Popatrzmy na jednego z najwdzięczniejszych bohaterów plotek z kręgów politycznych. I zarazem na najbardziej tajemniczą osobę w sferze preferencji seksualnych. Jarosław Kaczyński – człowiek „ero-zagadka”. Plotka rzucona przez politycznego rywala zrobiła z niego swego czasu homoseksualistę. I to w bardzo sprytny sposób. Palikot nie powiedział po prostu, że „Kaczyński jest gejem”. Zrobił to sprytniej. Obwieścił, że „obce służby wiedzą, że szef PiS to gej”. Powstała w ten sposób plotka wskazująca na zagrożenie dla Polski i wszystkich Polaków, a jednocześnie uwiarygodniona jakimiś niesprecyzowanymi „obcymi służbami”.

Równie wiarygodna była plotka robiąca z Jarosława Kaczyńskiego playboya. Rzekomy romans z Jolantą Szczypińską przydawał mu męskości, czyniąc z zatwardziałego starego kawalera normalnego faceta.

Choć plotka pomogła zrobić z nas ludzi, jest tylko narzędziem. Jej siła jest ogromna, a konsekwencje mogą odbijać się na nas wszystkich, choćby poprzez wpływ na wynik wyborów. Jaka jest prawda o seksualnych preferencjach byłego (a może i przyszłego) premiera, wie pewnie tylko sam Jarosław Kaczyński. Choć i tego nie możemy być do końca pewni, bo ludzka seksualność to sprawa złożona i nie zawsze jednoznaczna.
Trwa ładowanie komentarzy...